Witaj gościu :)

Rękodzieło to mój sposób na depresję,smutki i inne szarości.

Będę wdzięczna za wszelkie komentarze.

Cały czas się uczę się,uczę,kombinuję i "tworzę",to musi być miłość,szkoda tylko,że czasami platoniczna ;)







piątek, 11 maja 2012

Ładne kwiatki ;))))

U mnie bardzo pracowicie,szaleństwo można by rzec -ale tak ma być!!! :)))
Zadziwiające ileż więcej mam zapału,energii i pasji teraz-choć wtaję  o nie ludzkich porach i często noc zastaje mnie w pracowni,DZIEJE SIĘ :))
Mój mały kalendarz musiał zostać zastapiony wielkim notatnikiem,bo za czorta nie mieściło się w nim wszystko to co muszę zrobić i o czym pamiętać.
Mam już swój rytm-od pn.do środy lajcikowo-rękodzielniczo więc torebeczki jakie nadal idą jak ciełe bułki,naszyjniki i inne pierdołki a od czwartku akcja kwiaty i wyścig z czasem,temperaturą i innymi dziwnymi "atrakcjami" ;) wstawanko w nocy (4,5 rano) :/ jazda biegiem na giełdę,tam godzinka targowania,przebierania i marudzenia (nie wiedziałam,że taka przekupka ze mnie ;)) i biegiem do domu wtawić kwiaty,oporzadzić je i dokonać zabiegów przedłużających żywot pięknotek ;)   a następnie kilka godzin układania,przycinania,dekorowania...w pełnym skupieniu i miarką w oczach :)
Ale jak ja to Kocham!!!!!
Szczęśliwy ze mnie człek -nie ma większej radości- robić to co się kocha i jeszcze dostawać za to kasę :D
Oto kilka ostatnich wytworów,dość monotematycznie bo komunie -ale przemyciłam kilka pięknych kolorowych dekoracji :D
białe kule z perełkami w nodze ;)

i maleństwa różane :

i wszystkie sześć :

Jak One pięknie pachną.....i nie skromnie powiem,ze na żywo są o niebo ładniejsze ;)))
za nic już nigdy nie wrócę na etat!!!
choćby mnie mieli kroić ;P
Moje marzenia realizuję,więc nie widzę przeszkód by miało być inaczej :)

środa, 25 kwietnia 2012

Wiosna i inne czarne broszki ;)

Zrobiłam kilka nowych rzeczy a to za sprawą jednego naszyjnika podarowanego Mamie,jakiego zdjęcia nawet nie zdąrzyłam zrobić . Oryginał był czerwony z czarnymi kuleczkami a pewna Pani poprosiła o takie wariacje:
Żółteczko z pomarańczowymi i zielonymi koralami drewnianymi :
Zieloniusi jak wiosenna trawka z pomarańczowymi i żółtymi koralami,też z drewna :

 I soczysta mandaryna z koralami jak widać,słowem OGIEŃ ;)))
Dla Mamy powstały też broszki,takie jak chciała -czarne do szarego szala :

I kilka innych naszyjników ;
Noc Kairu ;)

Zielone jabłuszka :
I filcowe wariacje :


No i nareszcie tak wyćwiczyłam aparat,światło i rękę,ze zdjęcia -jak sami widzicie po tych pierwszych,są takie jak być powinny :))))

czwartek, 12 kwietnia 2012

Kule kwieciste :)))

No to się narobiłam dziś,zamówienie na 5 kul kwiatowych "delikatnych" wykonane,mam nadzieję,że wytrzymają i będą się podobać a wyglądają  tak:

I pojedyńcze :
i jeszcze jedno ;)

Nie wychodzą mi zdjęcia ewidentnie :/
Nie widać na nich,że każda kula otoczona jest cieniusią spiralą z drucika na jakich są maleńkie złote kropelki a każda gerbera (miniaturki gerber;) ) ma perełkę w  środku , perełki są też "rozsypane"  na liściach.
Mnie się podobają Bardzo a Wam? ;)

sobota, 7 kwietnia 2012

Stroiczek:)

Jutro jadę na śniadanie wielkanocne w gości,dowiedziałam się wczoraj o tym,więc dziś,na szybko zrobiłam prezencik dla gospodyni :)
Mam nadzieję,że się spodoba.
Wyglada tak (jeszcze z mokrym klejem,ale co tam ;)):
i z drygiej strony:

Mam już taką wprawę,że zajeło mi to chwilę dosłownie a ile radochy....:D
Wszystkim czytelniczkom mojego skromnego bloga,życzę
Zdrowych,spokojnych i błogosławionych świąt Wielkiej Nocy,smacznego jajka,mokrego dyngusa  i wielu rodzinnych i pęknych chwil :)))))

czwartek, 5 kwietnia 2012

No to do roboty ;)))

Usiadłam dziś nad kolejną torbą zamówioną,w ostatniej chwili spostrzegłam się,że babol jak nic,bo miała być czarno-szara a nie szro-jakaś ,na całe szczęście nie wyciełam jeszcze wzoru :/ więc uznałam,że to nie jest jej dzień ;) wróciłam na warszat i zrobiłam kilka broszek całkiem nowego wzoru i naszyjnik wiosenny :)))
Oto moje dzieła ;)
maleństwo :
Do torebeczek pasujące kwiatuszki dwa :

i jeszcze zieloniutko :

I naszyjnik filcowo-koralikowy ;)

i to tyle z dzisiejszego dnia ,pomiędzy odkurzaniem,gotowaniem a tańczeniem z nożycami nad bluzką ;)

sobota, 31 marca 2012

Kiermaszowo :))

Witajcie słonecznie w ten śnieżny dzień ;))
Wczoraj wybrałam się na zakupy i wstąpiłam na moją ulubioną kawę w mojej ulubionej kawiarni "Caffe Anioł" (http://www.caffeaniol.pl/) w Gdyni a tam baner,że dziś kiermasz wszelkiego rękodzieła no więc mówię sobie :czas wyleźć do świata-JADE!!
Biegiem przegląd wszystkiego co jeszcze się nie sprzedało ,wzorniki ,prototypy w torbę i jedziemy ;)
Rano otwieram oczy  a tam zima za oknem,ale nic mnie to nie wzruszyło i cała szczęśliwa wystawiłam moje torebeczki,pierdołeczki ;)
Nie sprzedałam nic hahaha ale za to poznałam świernych ludzi,wypiłam przepyszną,kawę naładowałam akumulatory i wcale nie wpadłam w kompleksy jak zobaczyłam torby kolezanki obok ;P o takie naprzykład:
Adres strony autorki,jaką serdecznie pozdrawiam i chylę czoła przed talentem :)))
Albo takie oto cuda Pani Gosi :
Jakiej cudeńka znajdziecie TU : http://zaczarowane-wnetrze.pl/pl/galeria.html
Albo też zaczarowany świat siostrzyczek http://magiczna-szuflada.blogspot.com/search/label/Komplety
I przepiękne anioły jednej z dziewczyn ale niestety nie zrobiłam zdjęcia :/
A to mój kram i ja kończąca zamówioną torbę ;)

i jeszcze jedno :

i moje nowe torebeczki -tym razem w czerwieni :)

i detal:

I jeszcze jedna  w trakcie "produkcji" ;)

Fajny to był dzień ,tak bym mogła sobie żyć spokojnie,robiac to co kocham ,tak sobie siedzę i knuję ,szukam wspólniczek i lokalu i normalnie jestem o krok od tego by to zrobić ;)))

piątek, 23 marca 2012

Zatęskniłam....

za Rzymem,zapachem parmezanu,krzykliwymi ale zawsze uśmiechnetymi ludzmi,"moim" ulubionym kucharzem z maleńkiej pizeri na obrzerzach miasta,w wiecznie brudnej zapasce,wielkim jak słoń ale ta pizza....te makarony,bajka....
I Jego Mama,jaka zawsze witała nas uśmiechem i rozmawiała we włosko-polsko-angielskiej mieszance językowej zrozumiałej tylko dla nas ;)
Zawsze miała dla mnie deser w prezencie bo podobało się jej jak jem,jak mówiła -widać,ze kocham jedzenie (nie po tuszy bo wazyłam wówczas 46 kg.:/) ale po roskoszy na twarzy ;)
nic mnie tam nie raziło i nie przeszkadzało...na targu weszłam na stoisko z ciuchami leciwej damy i poczułam się jak nie w tej epoce,piękne balowe kreacje,tiule,złoto,szpilki od najlepszych projektantów...rozmawiałam z nią chwilę,pytałam czy nie szkoda jej tego wszystkiego ? usłyszałam opowieść o Jej młodości jaka była piękna ale mineła,o mężu jaki zmarł i o samotności jaka ją zastała gdy odszedł...pamiętam Jej twarz jakby to było wczoraj a suknia jaką wyjeła specjalnie dla mnie do dziś wisi na honorowym miejscu,"ona jest dla Ciebie szyta,przymierz i popatrz"powiedziała...przymierzyłam i zatkało mnie z wrażenia,mąż oddał Jej ostatnie pare euro jakie Nam zostały bo ta suknia była w istocie jak dla mnie ...zachwycająca! aż mi szkoda,że już w nią nie wejdę bo tamte 46kg.mineło bez powrotnie.....Wrócę tam! na pewno wrócę,przecież specjalnie zostawiałam w hotelach,metrach,kościołach drobiazgi :)
wrócę tu:
i tu gdzie miał miejsce początek mojej przemiany :

wrócę tam kiedyś.....:)